Sweet Home Alabama

Podobno człowieka poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna. Dzisiaj zakończyłam jeden z etapów swojego życia, który zmienił mnie kompletnie i bez którego byłabym znacznie biedniejsza w masę doświadczeń i znajomości. YouTube. Ot niby taka głupotka, którą zaczęło się w przypływie chwilowej weny, kiedy to nikt nie spodziewał się tkwić w tym kilka lat.

Zobacz więcej

„Na granicy planów”

Pokryta śniegiem ziemia zaskrzypiała dźwięcznie pod kopytami konia. Para buchnęła z jego nozdrzy.

            – Spokojnie – poniósł się po skraju puszczy cichy, damski szept. Kobieta poklepała rumaka odzianą w rękawicę dłonią. Spojrzała nieufnie na wielkie zamarznięte jezioro, po czym przeniosła wzrok na wyrastającą z wyspy jasną wieżę. Trąciła delikatnie boki konia, który stuknął kopytem w gruby lód. Jego kroki odbijały się echem wśród drzew, otaczających jezioro.

            Wysoka i szeroka wieża rosła w oczach z każdą chwilą. Choć wyglądała na zimną i bezlitosną twierdzę, pełna była finezji i piękna w swoim wykonaniu. Naturalnie wpasowywała się w otoczenie, jak gdyby była dziełem natury. Istniała od stuleci, niezmiennie utrzymywana przez pozostałości wyspy i wieczną zmarzlinę, która rozciągała się dalej na południe.

Zobacz więcej

„Dante”

Puttana! – przeklął pod nosem Dante i spojrzał ze zrezygnowaniem na przeciętą dłoń. Podciągnął się do góry i usiadł na krawędzi budynku. Strzepnął z niesmakiem krew w kierunku oddalonej o dziewięć metrów ziemi, a jej pozostałości otarł o szary podkoszulek. Sięgnął do torby i wyjął z niej zwinięty w rulonik bandaż. Zawiązał go wokół rozcięcia i rzucił okiem na palące słońce – przemijało właśnie południe. Choć Dante był zwinny i silny, a wspinaczka na budynek dawnego centrum handlowego nie stanowiła dlań problemu, nie mógł walczyć z narastającym, lipcowym upałem.

Zobacz więcej